poniedziałek, 23 czerwca 2014

5. "Podpalaczka" - Stephen King


http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/1195/d_2066.jpg






Tytuł oryginalny: Firestarter
Rok wydania: 1980 / 2013 (wydanie po lewej)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 510
Okładka: Miękka
Gatunek: Thriller / Science Fiction
Moja ocena: 7/10









Charlie McGee jest dzieckiem wyjątkowym, obdarzonym nadludzkim darem, zdolnością pirokinezy: potrafi siłą woli zdalnie rozniecić ogień. Rodzice dziewczynki, Vicky i Andy, uczestniczyli kiedyś jako ochotnicy w tajemniczym eksperymencie sponsorowanym przez tajną amerykańską agencję rządową, przybudówkę CIA zwaną Sklepikiem. Pozwalając sobie wstrzyknąć Próbę Sześć – rzekomo nieszkodliwą substancję halucynogenną, w rzeczywistości niebezpieczny środek chemiczny powodujący trwałe zmiany w przysadce mózgowej i chromosomach – zostali nieświadomie wyposażeni w niezwykłe talenty, obejmujące telekinezę, hipnozę i telepatię. Daleko idące skutki eksperymentu kładą się cieniem na życiu poddanej nieustannej obserwacji rodziny McGee, zmieniając je w koszmar. Po zamordowaniu Vicky przez agentów Sklepiku, nie chcąc, by Charlie stała się kolejnym „królikiem doświadczalnym” CIA, Andy decyduje się na ucieczkę. Pościg za dwójką zbiegów prowadzi John Rainbird, zabójca na usługach Sklepiku, dla którego zabicie dziecka staje się celem samym w sobie. Czy Charlie użyje pirokinetycznej mocy, by ocalić siebie i ojca? Zdaniem naukowców, byłaby nawet w stanie samoczynnie doprowadzić do eksplozji atomowej...


Moja przygoda z „Podpalaczką” zaczęła się jakieś 3 miesiące temu. Jak większość książek Kinga, tą także kupiłam w księgarni Matras. Okładka sama w sobie mi się podobała, a opis zdawał się być ciekawy, więc pomyślałam sobie: „A co tam, jedna książka nikomu nie zawadzi...”. Lecz moje zakupy nie zakończyły się jedynie na Kingu. Zakupiłam też wtedy „Sezon burz” Sapkowskiego oraz „Nie mów nikomu” Harlana Cobena. Jednak nie zaczęłam czytać „Podpalaczki” tuż po zakupie, ale jakoś miesiąc po.

Sama postać ośmioletniej Charlie McGee bardzo mnie intrygowała. Dziewczynka lekko mówiąc nie miała łatwego życia. Strata matki gdy jest się dzieckiem to nie szczyt marzeń, a do tego dochodzą problemy z rozwijającym się „darem”. W gruncie rzeczy pirokineza nie była żadnym darem dla Charlie, bardziej przekleństwem. Nie panowała nad mocą, którą w sobie nosiła i czasem iskra „uciekała” z jej rąk. Skutki tego nie były zadowalające... Lecz zmiana jaka zaszła w Charlie przez ten rok była niesamowita. Z nieśmiałej i bojaźliwej dziewczynki przerodziła się w odważną i dojrzałą jak na swój wiek ośmiolatkę.

Po książce spodziewałam się akcji. Może nie koniecznie chciałam aby to była książka sensacyjna, ale też żeby nie była statyczna. Po przeczytaniu „Podpalaczki” można jednak śmiało uznać, że jest ona dość statyczna. Sama ucieczka nie jest jeszcze najgorsza, ale przynajmniej ja od połowy książki czyli mniej więcej od strony 260 przez pięćdziesiąt stron nie mogłam przebrnąć przez dłuższy czas. Każdy jednak ma inne problemy w danej książce.

W „Podpalaczce” King wziął duży nacisk na kwestie psychologiczną bohaterów. Przyjaźń jaka powstała pomiędzy Johnem Sprzątaczem, a Charlie była także rodzajem terapii dla dziewczynki. W dobrym i złym sensie oczywiście, bo John miał swoje własne powody, dla których zaprzyjaźnił się z Charlie. Zachowanie Andy’ego także się zmieniało. Miał załamania, był na kompletnym dnie. Z drugiej strony w tym wszystkim zdołał myśleć racjonalnie do końca. Myślał o Charlie, bo w sumie tylko dla niej żył. Gdyby nie ona na pewno by nie bawił się w żadne ucieczki przed Sklepikiem, bo wiedział w głębi duszy, że to przegrana sprawa. Ile można się ukrywać przez agentami federalnymi? Miesiąc, dwa? Ale nie całe życie.

Ciekawe jest to, że na swój sposób książka skończyła się tak, że w razie dużej popularności można byłoby napisać jej drugą część. Tak się niestety nie stało, ale to nie wynika nawet z popularności, ale bardziej z nastawienia autora. Odnoszę wrażenie, że Stephen King nie lubi pisać tego typu książek w nieskończoność. Po prostu uznaje, że ta historia się już skończyła, a jednocześnie sami możemy sobie dośpiewać co mogłoby być dalej. Mi to odpowiada, bo mam bogatą wyobraźnie i od razu po zakończeniu „Podpalaczki” nawymyślałam w głowie przynajmniej pięć kontynuacji. Jednak mimo wszystko miło byłoby przeczytać kontynuację „Podpalaczki”, mimo, że jest to książka z gatunku trudnych. Niewątpliwie jest to dramat.

Podsumowując, „Podpalaczka” jest to statyczna książka, lecz nie uniża poziomu Stephena Kinga. Niektóre momenty mogą być trudne do przebrnięcia, ale jeśli ktoś lubi książki oparte na kwestiach psychologicznych bohaterów, to jest godna polecenia. Mało co można jej zarzucić, a jest warta uwagi. 


„Bóg kocha sprawiać, by ludzie łamali przysięgi."


5 komentarzy:

  1. Zgadzam się :) I ten cytat na końcu. Też rzucił mi się w oko podczas czytania podpalaczki. Zapraszam do siebie, właśnie napisałam recenzję tej książki :)
    Oczywiście obserwuję :)
    http://rozenksiazek.blogspot.com/2015/09/stephen-king-podpalaczka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wypatrywać ciekawe cytaty, a w książkach Kinga ich pełno :)
      Chętnie przeczytam recenzje.
      Dziękuje ;>

      Usuń
  2. Podpalaczkę przeczytałam jako jedną z pierwszych książek Kinga i wspominam ją bardzo miło.
    Jeśli szukasz innych dzieł Mistrza, polecam: wszystkie o Castle Rock (Martwa Strefa, Cujo, Mroczna Połowa, Sklepik z Marzeniami), zbiorek 4 po Północy i Misery. Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och och Kingomania :D
      Dziękuję bardzo za propozycje, już parę z nich mam na oku od jakiegoś czasu, więc jak wreszcie skończę to przeklęte Miasteczko Salem to coś czuje, że czas na Martwą Strefę :)
      Oczywiście jeśli chodzi o Kinga, ponieważ mam taki system, że wole nie czytać parę książek Stephena pod rząd, bo uważam, że to zwyczajnie zbyt by zaszkodziło mojej psychice (:D), więc zrobię przerwę z innymi książkami i powracam znowu do Kingowego zaczytania..

      Usuń
    2. Tak, Martwa Strefa to świetny wybór, płakałam na niej! Miłej lektury i nie mogę się doczekać! :D

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌