poniedziałek, 11 sierpnia 2014

11. „Blaze” – Richard Bachman / Stephen King








Tytuł oryginalny: Blaze
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 271
Okładka: Miękka
Gatunek: Kryminał
Moja ocena: 6/10










„Blaze” - ostatnia powieść niejakiego Richarda Bachmana, czyli „mrocznej połowy” Stephena Kinga - to opowieść o losach Claytona Blaisdella juniora, o krzywdach, jakich doznał, i zbrodniach, które popełnił, a w szczególności o ostatniej z nich, porwaniu 6-miesięcznego dziedzica niebotycznej fortuny. To mroczny kryminał, który zaskakuje na zmianę komizmem i melancholią.


Mierzący ponad dwa metry i ważący prawie sto trzydzieści kilogramów Clay Blaisdell (tytułowy Blaze) to kawał niezbyt rozgarniętego drania. Jego kłopoty z myśleniem zaczęły się we wczesnym dzieciństwie, kiedy ojciec zrzucił go ze schodów, a potem podniósł i zrzucił jeszcze raz. Mając kilkanaście lat Blaze ucieka z domu dziecka i poznaje George`a, przestępcę święcie przekonanego, że zjadł wszystkie rozumy. George wprowadza go w setki różnych przekrętów i jeden wielki plan: porwanie dziecka bogatych rodziców, dla których ostatnia gałązka rodzinnego drzewa musi być warta miliony. Jest tylko jeden problem: George umiera. Choć czy na pewno? Jakim więc cudem wciąż pomaga swojemu partnerowi w realizacji szalonego planu? Blaze ucieka w niebywałej śnieżnej burzy, a gliny depczą mu po piętach. Ma dziecko jako zakładnika, a przestępstwo stulecia zmienia się w wyścig z czasem w białym piekle lasów Maine...


Blaze” dostałam dwa lata temu na święta. Nie jestem pewna czy gdybym sama wybierała padłoby na tą akurat książkę. Wtedy bardzo chciałam kupić „Podpalaczkę” (Recenzja TUTAJ), lecz zbliżały się święta, więc miałam nadzieję, że mi się poszczęści. Mimo to jestem zadowolona, że przeczytałam tą powieść. Każda książka nas czegoś uczy.

Główny bohater powieści, Clayton „Blaze” Blaisdell junior jest rzeczywiście najbardziej sympatycznym przestępcą o jakim czytałam. Jest to zapewne związane z jego opóźnieniem wywołanym przez „wypadek”. Popełnia on najprostsze błędy. Mogłoby się wydawać, że taka osoba nie może zajmować się noworodkiem. Jednak przez to, iż Blaze myśli jak małe dziecko ma mniejsze szanse na bycie szumowiną i po prostu zajmuję się maluchem jak tylko może. Nie myśli jak George jego martwy wspólnik („mózg operacji”), choć podświadomie wyobraża go sobie, co wydaję się być nienormalne, lecz niektórych sytuacjach pomocne. George był typem, który bez kropli łzy zabiłby dziecko i zabrał okup. Przez długie przebywanie razem Blaze, także zaczął mieć takie myśli. Co mogłoby się dość kiepsko skończyć dla dziecka...

Złośliwi mogliby uznać, że sam autor jest ciekawszy od książki. Otóż dla tych co nie znają jeszcze tej historii: Richard Bachman. Był to pseudonim Stephena Kinga w latach 1966 – 1973. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby King nie pisał oraz sprzedawał opowiadań grozy do czasopism pod swoich prawdziwym nazwiskiem. W 1985 roku Bachman umarł na „raka pseudonimu”. Wtedy King stawał się rozpoznawalnym autorem. Można by przez to uznać, że King był dwiema różnymi osobami. Niektórzy mogliby nawet stwierdzić, że mógł on cierpieć na rozdwojenie jaźni. Lecz według mnie był to zwykły chwyt marketingowy.

Książka nie jest najgorsza, lecz nie ma tego czegoś. Nie jest ona bardzo dynamiczna, ale czytało mi się ją w miarę dobrze. Nie zaciekawiła mnie tak bardzo jak inne książki tego autora. Jednak jak to Stephen King napisał na samym początku „Blaze”, jest to powieść z szuflady i trzeba się z tym liczyć.

Podsumowując, „Blaze” jest ciekawą powieścią pod względem historii tajemniczego autora oraz głównego bohatera, który myśli niestandardowo. Jednak niestety jest też jedną z tych książek, które po prostu nie będą „chwytały” czytelnika. Szkoda.



"Chłopak to niedorosły mężczyzna, a niedorośli ludzie używają mnóstwa głupich słów, które dla mnie są wszystkie warte tyle samo, czyli nic."

4 komentarze:

  1. Napisałaś to bardzo dobrze ale nie przekonałaś mnie do przeczytania tej ksiażki
    w sumie nigdy tego gatunku nie lubiłam :/

    Zapraszam do nas :http://pll-poland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Nie należy do moich ulubionych (od Bachmana wolę Wielki Marsz i Rage), ale wzruszyła mnie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌