czwartek, 28 maja 2015

23. "Anna we krwi: Tom 1" - Kendare Blake

 






Tytuł oryginalny: Anna Dressed In Blood
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 320
Okładka: Miękka
Gatunek: Młodzieżowa
Moja ocena: 7/10










Cas Lowood odziedziczył po ojcu niezwykły zawód: zabija umarłych.

Ojciec chłopaka został w makabryczny sposób zamordowany przez ducha, którego sam miał uśmiercić. Teraz, uzbrojony w sztylet athame, Cas podróżuje po całym kraju ze swoją matką-czarownicą i potrafiącym wyczuć obecność zjaw kotem. Razem śledzą wątki lokalnych legend, próbując wyplenić co bardziej niebezpieczne upiory ze świata. Gdy przybywają do kolejnego miasta w poszukiwaniu ducha nazywanego przez mieszkańców Anną we Krwi, Cas nie spodziewa się niczego odbiegającego od normy: chce zjawę wyśledzić, zdybać, zabić. Zamiast tego spotyka obłożoną klątwą dziewczynę, istotę z jaką nigdy przedtem się jeszcze nie mierzył.


Każdy szanujący się fan serialu Supernatural po przeczytaniu takiego opisu uznałby, że to książka dla niego. Tak też uważałam i ja. Byłam niezmiernie ciekawa czy znajdę jakieś prawidłowości z serialem, bo fabuła odpowiada przynajmniej z opisu mniej więcej pierwszemu sezonowi tegoż serialu. „Anne we krwi” miałam zamiar kupić, jednak okazało się, że jedna ze znajomych ma tę książkę na swojej półce i jest mi w stanie na tyle zaufać, aby mi ją pożyczyć (pamiętajcie, jeśli jakiś książkofil pożycza wam jedną ze swoich zdobyczy to dowód ogromnego zaufania do was!). Tak, więc udało się! Przeczytałam i jestem zachwycona!

Szybko odpowiem fanom Supernatural na to nurtujące pytanie: Czy to książka dla mnie? Otóż tak, jeśli nie przeszkadza ci to, że sposób w jaki są opisywane rzeczy związane z łowami dość odbiegają od przygód Deana i Sama. Ale cóż począć, to przecież nie książkowa adaptacja Nie z tego świata tylko odrębna historia, ale wydaje mi się, że fani tego typu seriali nie powinni być zawiedzeni. Jak już wcześniej wspominałam w opowieści Cassa skupiamy się wyłącznie na duchach. Nie ma tutaj mowy o innych przygodach z np. wilkołakami czy wampirami. Naszym celem są duchy różnej maści.

Anna we krwi” zaczyna się od samego początku z akcji. Już w pierwszych rozdziałach widzimy jak działa Cas Lowood podczas łowów. Po zakończonej sprawie przeprowadza się z matką do Thunder Bay i wtedy zaczyna się zabawa! Cas jest raczej typem samotnika, lecz nie odludka. Potrafi odnaleźć się w towarzystwie, jednak niekoniecznie pragnie uczestniczyć w życiu szkoły. Sprawy z duchami załatwia także w odosobnieniu, więc denerwuje go fakt, że musi podczas tej misji użerać się z Carmel, Thomasem i innymi.

Więź jaka łączy Cassa i Annę jest rzeczą niesamowitą. Nie potrafię tego nawet w odpowiedni sposób opowiedzieć. Po prostu gdy czyta się tę książkę czuję się te emocje.

Książka jest pisana z perspektywy głównego bohatera Cassa i to jeden z największych atutów „Anny...”. Dzięki temu bardziej czujemy tę historię. Styl Kendare Blake powiedzmy szczerze, nie jest czymś powalającym na kolana, ale trzeba przyznać, że przyjemnie czyta się jej zmyślną opowieść. A na pewno bardzo szybko. Może was to zdziwi. Nie wiem. Ale to istna prawda. Czas, który poświęciłam na tą historię był naprawdę krótki, jednak tego czasu ciągle nie mogłam znaleźć. Zabawne myślałam, że po egzaminach będę miała święty spokój i skupię się na czytaniu, ale nie! Nagle wszyscy się obudzili, codziennie „coś” (czytaj sprawdziany, kartkówki, prezentacje i inne), kiedy więc nadchodził koniec tygodnia miałam ochotę tylko spać. Zmęczenie wzięło górę. A w praktycznie każdy weekend nie było mnie w ogóle w domu, bo chciałam odpocząć na świeżym powietrzu (wybaczcie, ja po prostu tak mam, że kiedy widzę piękną wiosenną pogodę za oknem muszę wyjść z domu, żeby się nią nacieszyć). I w taki oto sposób „Anne we krwi” czytałam dwa albo nawet trzy tygodnie, choć licząc godziny poświęcone tylko książce wyszłoby pewnie mniej niż dziesięć. (Czy się tłumaczę? Może trochę. Ale wiecie, ja już tak mam. Obudził się mój syndrom przepraszania.) Życie...

Informacja dla tych, którzy oczekiwali dreszczyku: Nie ma go w tej powieści. To nie jest Stephen King. Nie będziemy tutaj chować się pod kołdrą czy kocem z przerażenia. Niestety pod tym względem, ta opowieść to typowa młodzieżówka. Jednak „Anna we krwi” miała naprawdę niezły potencjał, po prostu nie w pełni wykorzystany. Jest w niej parę scen, które sprawiają, że czuję lekki niepokój, ale to wszystko.

Sama historia jest bardzo wciągająca. Ja jak już wiecie miałam przerwy w czytaniu i nie mogłam się doczekać co mogłoby być dalej. I tak książka dobiegała końca i fabuła szła dziwnym torem. Niby to wszystko jest logiczne, ale Kendare trochę utrudniła sobie pewnym zdarzeniem (o którym nie mogę mówić, bo to by było okrutne tak spojlerować) sprawę. A zakończenie? Zakończenie proszę państwa jest takie, że przez nie chce więcej! Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie mam teraz przy sobie drugiej części „Anny we krwi”. Tak bardzo chciałabym wiedzieć co dalej będzie się działo :(

Uwaga, wylewam potok słów żalu, wybaczcie, ale tak to jest jak ma się kaca książkowego (jeśli chcecie ominąć tą część to śmiało, nie bronie). A więc, dlaczego pytam się? Dlaczego druga część zatytułowana „Girl of Nightmares„ od już chyba dwóch lat nie została przetłumaczona na język polski skoro pierwsza część miała tak dobre recenzje? Ubolewam nad tym niezmiernie. Ciekawość mnie zżera jaki będzie finał tej historii.

Podsumowując, „Anna we krwi” to ciekawa alternatywa dla fanów seriali typu Supernatural, oraz ogólnie wszystkich, którzy lubią poczytać od czasu do czasu historię o duchach. Mimo, że nie ma w tej opowieści tyle grozy ile można było się spodziewać to i tak z tą książką warto się zaznajomić.
"Nie bój się ciemności, Cas. Ale nie pozwól im sobie wmówić, że wszystko co istnieje w mroku, istnieje również w świetle. To nieprawda."

3 komentarze:

  1. Muszę przyznac, że gdy miałam jakieś 13-naście lat, a mój apetyt na ksiażki dopiero rósł to tą książkę bardzo chciałam przeczytać. Jednak teraz mam nieco inne podejście do tego typu książek i już mniej chętnie podchodzę do tego tytułu. Niemniej jednak mam nadzieję, że uda mi się kiedyś na nią natrafić i przeczytać, ponieważ jestem jej ciekawa. Mnie też dziwi to, że drugiej części jeszcze nie wydano. Może napisz do Wydawnictwa czy mają w planach kontynuować tą powieść?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwróciłam na tę powieść wcześniej uwagę - ze względu na bardzo nastrojową okładkę :)
    Myślę, że dam szansę!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌