środa, 24 czerwca 2015

25. "Próby ognia: Tom 2" - James Dashner









Tytuł oryginalny: The Scorch Trials
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 417
Okładka: Miękka
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 9/10
 
 
 
 
 
 
 
 
Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.

W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.

Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.

Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.

Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...

Thomas może tylko zastanawiać się, czy sekret do wolności tkwi w jego głowie, czy też na zawsze będą zdani na łaskę DRESZCZU...


Trochę bałam się zacząć czytać „Próby ognia”. Głównie ze względu na to, że cała seria jest pożyczana od mojej znajomej, jednak na drugą część z tej trylogii musiałam czekać aż pół roku. Dlaczego tak się stało? Jak się ludzie mało ze sobą widzą to tak jest, a poza tym kiedy chciałam ją przeczytać zaraz po „Więźniu labiryntu” (czyli pierwszej części) znajdowała się u kogoś innego. I tak czekałam. Po pół roku łatwo jest wyjść z obiegu jeśli chodzi o przebieg całej historii, pewne szczegóły się zacierają i po prostu bałam się, że nie wciągnę się w „Próby ognia”, że to będzie męczarnia, a nie czytanie. Stało się na szczęście inaczej.

Druga część bardzo różni się od pierwszej. Brak w niej większych przypomnień co do tego co działo się w Labiryncie, bo w tej sytuacji to wyraźnie bezcelowe. I dobrze, ponieważ akcja toczy się równym tempem jak i w poprzedniej części. Jednak czas akcji jest znacznie krótszy. Obejmuje on zaledwie dwa tygodnie, z czego pierwsza część to było parę trudnych miesięcy w Strefie. Tutaj nie ma już Strefy, ani Labiryntu. Jest natomiast Pogorzelisko oraz cała jego otoczka, która zaskakuje swoim niecodziennym klimatem.

Ta część jest niewątpliwie trudniejsza w treści. Dużo dowiadujemy się w niej o tym czym tak naprawdę może zajmować się organizacja DRESZCZ, daje nam wskazówki do rozwiązania największej zagadki książki: Dlaczego właśnie oni biorą udział w tym wszystkim? I jaki jest tego właściwy cel?

Zasady się zmieniają, środowisko się zmienia, cel jest także zupełnie inny podczas tzn. „Prób ognia”. W zasadzie wszystko jest nowe i dla czytelnika i dla naszych bohaterów. A skoro o nich mowa, po przeczytaniu tej części moje zdanie nieznacznie jednak w niektórych przypadkach się zmieniło. Sam Thomas zaczął mnie od pewnego momentu potwornie denerwować. Jego niezdecydowanie było chwilami nużące. Teresa, cóż na temat tej dziewczyny nie ma się co długo wypowiadać poza tym, że miałam ją ochotę uderzyć parę razy czytając niektóre sceny z jej udziałem. Eh... Za to Minho i Newt pozostali moimi ulubieńcami i mam nadzieję, że to się nie zmieni aż do końca „Leku na śmierć” (trzeciej części trylogii „Więźnia labiryntu”) :) Co jedynie mogło mnie zasmucić to, to że Newta było zdecydowanie mniej niż w pierwszej części, ale pojawiło się wiele barwnych postaci, także jestem w stanie jakoś usprawiedliwić to panu Dasherowi. Minho natomiast wiele nie zdradzając stał się bardziej stanowczy. 

Ciągle niezmienny styl Dashnera nadal lekki i przekonywujący. W tym względzie jestem na tak.

James Dashner. Myślałam, że już mnie nie zdziwi, nie zaskoczy, że moja teoria się sprawdzi. Nie. No musiał, po prostu musiał zrobić coś tak nieoczekiwanego. Już na samym początku mamy wprowadzony zamęt w książce. Wiele komunikatów, wiele nowych możliwości i zasad. Kiedy Próby już trwały wszystkich było mi żal. Jednocześnie chciałam wiedzieć co dalej, ale także nie. Miałam wrażenie, że w niektórych momentach Dashner dosłownie zastanawiał się „A co by tu zrobić, żeby ich jeszcze bardziej udupić?”. Dzięki wspaniałomyślnym pomysłom autora szczerze nienawidzę DRESZCZ-u oraz całej tej otoczki. Było mi z tym źle, że autor bawi się swoimi postaciami i czasami za bardzo eksperymentuje, bo było mi po prostu szkoda, Streferów (i nie tylko ich) którzy musieli przejść przez to piekło za każdym razem dostając kopa w tyłek.

Podsumowując, choć z pewnych względów jestem zła na autora wiem, że tak niestety muszą toczyć się losy nieszczęśliwych bohaterów, którzy już mają dość. Dobrze napisana książka z wieloma nowymi wątkami, która daje nam do myślenia, co może być dalej. Jak może skończyć się ta niecodzienna historia? Dowiemy się w „Leku na śmierć”.

"Fałszywa nadzieja - odparła. - Cóż, przypuszczam, że to lepsze niż brak nadziei."

___________________________________________________________

Recenzja "Więźnia labiryntu": TUTAJ!
Recenzja "Leku na śmierć": TUTAJ!

4 komentarze:

  1. Znam tylko pierwszą część i to na dodatek z filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam okazję ostatnio obejrzeć ekranizacje pierwszej czesci i jestem zachwycona! Nie mam watpliwosci, ze musze przeczytac cala tą trylogię

    Zapraszam Cie do mnie na nową recenzję ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo że nie czytalem, to od razu mam jakiś wstręt do tych młodzieżowych książek opartych w kółko na tych samych motywach. Wszystko przez ekranizacje. Po oglądam taki film jak Więzień Labiryntu i juz się denerwuję. Dlatego raczej to pozycje nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpuszczę.
    Nie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌