niedziela, 12 lipca 2015

26. „Endgame. Wezwanie: Tom 1” – James Frey








Tytuł oryginalny: Endgame: The Calling
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 512
Okładka: Miękka
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 6/10









Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza...
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!


Nie mogłam zebrać się do przeczytania "Endgame". Ciągle wędrowały do mnie książki od znajomych, a na swoje zwyczajnie nie miałam czasu. Czułam już trochę poczucie winy, że jeszcze do niej nie sięgnęłam, ponieważ to był prezent od mojej przyjaciółki, która była bardzo zainteresowana tą historią. Uznałam, więc że ta trylogia nie może na mnie już dłużej czekać.

Powiem szczerze. Nie spodziewałam się po tej książce niczego wielkiego. Już po samym opisie można zauważyć powiązania z np. „Igrzyskami śmierci” Suzanne Collins. Zarys jest podobny. Dwanaście starożytnych ludów, z których wywodzi się większość ludzkich istnień, tylko jeden z nich może wygrać i tym samym przeżyć całe starcie. Każdy z nich reprezentuje jeden Gracz będący w przedziale wiekowym 13-20 lat. Muszą odnaleźć trzy tajemnicze Klucze rozrzucone po całym globie. To w zasadzie na tyle z teorii. Podobno Endgame nie wyznaje zasad. Wszystko zależy od ich uczestników. Jak potoczą się ich losy? Kto wygra?

Jedyne co przychodziło mi do głowy przed przeczytaniem "Endgame", że to będzie rzeź. Jednak większość Graczy podeszła do sprawy od innej strony, co mnie nawet cieszy. Zawiązują się sojusze, niektóre wręcz niespodziewanie. Pamiętajmy, że to nastolatki, więc nie brakuje także rozwijających się wątków miłosnych. Jest tutaj wszystkiego po trochu. 

Styl pisania jest taki sobie. Jest lekki, jednak momentami denerwował mnie marny dobór słownictwa, jakby autor nie miał zapasu słów.

Bohaterów jest sporo i nawet udało mi się polubić niektórych z nich. Trafiły się także czarne owce, które wprost znienawidziłam. O dziwo nie miałam większego problemu z rozróżnieniem Graczy, co w tego typu książkach nie jest takie oczywiste. Bardzo przydatna była lista uczestników, do której zaglądałam od czasu do czasu, żeby bardziej zapamiętać postacie. Ogólnie w książce można znaleźć masę zdjęć, które mają być wskazówkami do odkrycia zagadki.

Podsumowując, czy pierwsza część trylogii „Endgame” mnie porwała? Nie do końca. Na pewno nie czuję tego samego co po przeczytaniu np. „Więźnia labiryntu”, którym byłam wręcz oczarowana, jednak pomysł sam w sobie nie jest zły. Nie ma w niej nic zaskakującego, czegoś co nie byłoby nam w tego typu historiach znane. Jednak dla tych którzy chcą odetchnąć od cięższych lektur będzie na pewno dobrym wyborem.

"Jesteśmy ludźmi. Mamy jedno życie i powinno się je szanować. Dlatego zabijanie musi być przemyślaną, świadomą decyzją."

____________________________________________________________________
Recenzja "Klucza Niebios": TUTAJ!

4 komentarze:

  1. Nie przepadam za fantastyką, ale wydaje mi się, że ta książka by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wątpię, że to ciekawa książka, ale na razie nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanowię się jeszcze nad tą serią, bo sprawia wrażenie dosyć przeciętnej, a obecnie i tak mam już mnóstwo czytelniczych zaległości. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo troszkę taka jest. Jest parę rzeczy do poprawy, ale jakoś tak jak już przeczytałam ten pierwszy tom to obudziła się we mnie ciekawość kto może wygrać, więc raczej przeczytam całość kiedy to tylko będzie możliwe ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌