czwartek, 20 sierpnia 2015

32. "Exitus Letalis: Tom 3" - Katt Lett









Tytuł oryginalny: Exitus Letalis, tom III
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 185
Okładka: Miękka
Gatunek: Komiks
Moja ocena: 10/10


  





Paryż - mekka artystów i... marzenie Evy. Niespodziewanie KZU właśnie tam kieruje młodą psycholog i jej "starych" znajomych z Niflheim. Niestety, nawracające wizje i omdlenia utrudniają dziewczynie współpracę z zespołem. Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się doktora Delisha, byłego lekarza Daggersów. Mężczyzna okazuje się bezcennym źródłem informacji, jednak stanowi również poważne zagrożenie. Mimo to pobyt w Paryżu pozwala Evie wreszcie poznać wstrząsającą prawdę o Marii...


Nareszcie Katt Lett! Na taki tom czekaliśmy!

Premiera trzeciej części „Exitus Letalis” miała miejsce we Wrocławiu praktycznie dwa tygodnie temu. Niestety nie mogłam tam przybyć, choć jestem pełna podziwu tym którzy w ten skwar się wtedy pojawili. Jednak mam nadzieję, że mimo strasznej pogody było warto? Tak czy siak na „Exitusa...” musiałam trochę czekać, więc kiedy już go ujrzałam w Empiku nie kryłam zadowolenia :)

Postanowiłam, że przed przeczytaniem najnowszego tomiku przypomnę sobie całą historię od początku. I tak spędziłam trochę czasu z „Exitusem...” i kiedy już skończyłam czytać trzeci tom zauważyłam ogromną zmianę. W kresce autorki oczywiście! Pierwszy tom jest przesłodki, przywołuje wspomnienia z nim związane, jednak widząc tą ewolucje jaka mam nadzieje nadal trwa w doskonaleniu kreski, pierwszy tom wydaje mi się troszkę... koślawy. Sposób rysowania postaci jest też lekko inny, Katt teraz podobno pracuję na dużo lepszym sprzęcie co jak widać przynosi pożądane efekty. Więc tak, kreska jest niesamowita.

Czuje się rozdarta. Z jednej strony bardzo się cieszę, że następny tom z tego wspaniałego cyklu już jest u mnie w domu, ale w drugiej strony to JUŻ trzeci tom, a to oznacza powoli żegnanie się z historią Evy Monroe i chłopaków. Na samą myśl robi mi się smutno. To straszne, kiedy chcesz, ale nie chcesz dowiedzieć się jaki jest koniec. Chyba mnie rozumiecie? Cóż... Ale myślmy pozytywnie, przed nami jeszcze dwa tomy i łączny rok oczekiwań!

Ten tom jest lepszy pod chyba każdym względem od drugiego! Nie twierdzę, że drugi był zły, jednak po prostu był on niedopracowany oraz robiony w biegu. Wszyscy po pierwszym tomie oczekiwali od Katt czegoś równie dobrego, a dostali... wielki niedosyt. Mam, więc wrażenie, że trzeci tom był tworzony na spokojnie, bez większych pośpiechów, nie znalazłam w nim także w większości scen żadnych niedociągnięć. A i oczywiście jedne z najważniejszych rzeczy, nowy tomik ilością stron zdecydowanie bardziej przypomina pierwszy tom, co jest jak dla mnie oraz zapewne dla wszystkich czytelników ogromnym plusem.

Ale, ale nie zapominajmy o fabule, która w tej części jest szczególna. Eva i spółka wybierają się do Paryża, jednak nikt poza Oliverem nie wie jaki jest prawdziwy powód tej niezapomnianej wycieczki... Tajemnice wiszą w powietrzu, a Eva próbuje je wszystkie rozgryźć, jednakże czy to nie za dużo spraw jak na jedną osobę? Kolejny raz możemy zaobserwować, że nie wszyscy darzą naszą domniemaną panią psycholog wielką sympatią. Mimo tego Eva daje sobie radę na swój sposób. Znajdziemy tu wiele scen z nią związanych, które zdziwią niejednego czytelnika. A właśnie, dopiero w tym tomie zauważyłam, że panna Monroe zachowuje się dość dziwnie. Strasznie dużo płaczę, wszystkim się przejmuję, jest kłębkiem nerwów choć ja uważałam ją wcześniej za dziewczynę, która twardo stąpa po ziemi. Może się myliłam?

Trzecia część daje nam kolejną falę informacji, krwawych, smutnych, może i nawet dobijających. Znajdziemy w niej dużo retrospekcji, które są z lekka szokujące. Chyba najbardziej zdziwili mnie w tych wszystkich wspomnieniach właśnie chłopcy w Nilfheim. Ich zachowanie było takie inne od tego, które znaliśmy dotychczas. Ciągle w ich oczach widoczny był strach, otępienie, ból. Jednak największą przemianę przeszedł Gabriell... Ja czasem chyba zwyczajnie zapominam, że to są chorzy psychicznie ludzie. Ale przez kogo tacy się stali? No właśnie. 

Ach, ten humor. Tego mi brakowało! „Exitus...” posiada te niesamowite teksty, które są po prostu nie do podrobienia. To trzeba przeczytać, żeby zrozumieć. Zdecydowanie. Był ogrom śmiechu, ciętych ripost, romantycznych scen, szoken pizden oraz innych świetności, a dziękujmy za to kochanemu Paryżowi, bo to przecież miasto, w którym podobno wszystko jest możliwe. 

Podsumowując, kto by się spodziewał, że Paryż może zmienić tak wiele? Katt Lett zostawiła nas w tak ciekawym momencie... ;) Może się powtarzam, ale naprawdę nie mogę się doczekać dalszego ciągu tej interesującej historii. Tomie czwarty, przybywaj jak najszybciej!

___________________________________________________________

Recenzja pierwszego tomu "Exitus Letalis": TUTAJ!
Recenzja drugiego tomu "Exitus Letalis": TUTAJ!

5 komentarzy:

  1. Szczerze powiem, że nie przepadam za komiksami, dlatego nie mogę się wypowiedzieć...
    Ale zaobserwowałam Twojego bloga, bo masz ciekawy styl pisania. Miło się czyta ;)

    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Matthias w tym tomie umiera? Bo ktoś mi tak powiedział i dostałam załamania nerwowego. Odpowiedz jak naj szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przepraszam, nie zaglądałam na bloga wcześniej. Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła :)
      Chyba ktoś cię chciał tylko nastraszyć. Z Matthiasem wszystko w porządku. Żyje i ma się całkiem dobrze ;)

      Usuń
  3. Czy Matthias w tym tomie umiera? Bo ktoś mi tak powiedział i dostałam załamania nerwowego. Odpowiedz jak naj szybciej.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌