wtorek, 8 grudnia 2015

39. "W pierścieniu ognia: Tom 2" - Suzanne Collins









Tytuł oryginalny: Catching Fire
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 360
Okładka: Miękka
Gatunek: Fantasy / Science Fiction
Moja ocena: 10/10








Katniss Everdeen i Peeta Mellark zostali zwycięzcami Głodowych Igrzysk. Wygrali, przeciwstawiając się Kapitolowi i okrutnym regułom śmiertelnej gry. Ocalili życie, zyskali sławę i bogactwo, jednocześnie stając się - ku swojemu przerażeniu - symbolem buntu, którego zarzewie tli się w dystryktach.

Kapitol pragnie zemsty. Prezydent Snow nie znosi nieposłuszeństwa. Jubileuszowe, 75. Głodowe Igrzyska przejdą do historii.

Plotki o tajnym Trzynastym Dystrykcie, wydarzenia z Tournée Zwycięzców i przekazywane z rąk do rąk symbole kosogłosa wzniecą rebelię, w której Katniss i Peeta odegrają - po części nieświadomie - najważniejszą rolę.


Po 74. Głodowych Igrzyskach, które zapewne dla Katniss były niczym senny koszmar, powracamy z nią do jeszcze smutniejszej rzeczywistości podczas Tournée Zwycięzców...

Kiedy Katniss ma już nareszcie wszystko czego według Kapitolu pragnęła, pieniądze, rozgłos na temat jej osoby itp., ona wcale nie czuje się lepiej. Co noc dręczą ją koszmary, a ich głównym tematem są Igrzyska. Próbuje przy tym odnaleźć się w dwunastym dystrykcie, gdzie z jednej strony znów czuje się jak w domu, ale z drugiej... jest dziwnie. Pierwszy raz z życiu dziewczyna nie wie co robić. Całe życie poświęcała polowaniom, sprzedażą upolowanych zwierząt na Ćwieku, zwykłemu wyżywieniu rodziny. Teraz z naszej Kotny robi się pomocna ciocia, która zawsze wspomoże innych, no bo coś trzeba z tymi pieniędzmi zrobić, a Kat twierdzi, że ma ich aż za dużo. Ma nareszcie spokój od sztucznej relacji z Peetą. Może odpocząć i żyć. Jednak jakoś nie potrafi...


"Ja poluję, on piecze, Haymitch pije. Każde z nas na swój sposób zabija czas i stara się uciec od wspomnień związanych z Głodowymi Igrzyskami."

Cieszę się, że nareszcie rozwinięty został choć trochę wątek Katniss-Gale czy nawet Haymitch-Katniss. Mimo wszystko relacja Peety i Katniss przez określoną strategię z poprzednich Igrzysk zalatywała niesamowitą sztucznością. Jednak czemu się dziwić? Katniss robiła tylko to co jej kazano, Peeta także, choć zdecydowanie bardziej "wczuł się w rolę". Natomiast rozmowy z Galem są zdecydowanie bardziej naturalne i to mi się w nich podoba. Wreszcie można zobaczyć w tym tomie coś więcej. Nawet zwykłe rozmowy Katniss z Haymitchem są inne. Powiedźmy sobie szczerze, Haymitch bardzo przywiązał się do naszych zwycięzców i kiedy dowiedzieliśmy się o tym na jakich zasadach będzie opierać się trzecie Ćwierćwiecze Poskromienia jego reakcje mówią same za siebie.

Nie myślałam, że będę miała w tym tomie okazje do jakiegoś wielkiego płaczu i rzeczywiście, wielkiego płaczu nie było. Jednak ni z tego ni z owego BUM! Kotna za co? Zawsze muszę przez nią płakać. Było parę dość wzruszających scen. Oj było. 

To ciekawe. Oglądając wcześniej film nie zwracałam jakoś bardzo uwagi na Finnicka, a w książka ta postać dla mnie ożyła. Jego teksty są prześwietne, to jak został wykreowany jest czymś niesamowitym. Dziękuję Suzanne! Nikt także nie może się równać z Johanną Mason. Agresywna postać, taka którą się zapamiętuje. Jest strasznie wulgarna i nieprzewidywalna, ale to chyba w niej właśnie lubię. Także w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Cinny. Jednego z najnormalniejszych w świecie pełnym absurdów. Przy moich ulubieńcach nie mogłabym nie wspomnieć o prezydencie Snow, bo nie byłabym sobą (wiem dziwnie to zabrzmiało)! Ta postać zasługuje na uznanie chociażby z takie powodu, że oczywiście większość czytelników go nienawidzi, ale jest on szalenie intrygujący, przynajmniej dla mnie. Despota, oczywiście. Tyran, jak najbardziej. Jednak jedno trzeba przyznać. Inteligencji mu nie brak. Oraz od strony wizualnej Sutherland jest wprost stworzony do tej roli!



JEDEN Z NAJLEPSZYCH TEKSTÓW PREZYDENTA SNOWA EVER!

Ogólne wydarzenia w książce były prowadzone jak zwykle bardzo płynnie. Zdziwiło mnie jedynie, że same Igrzyska trwały ile trwały, choć to pewnie ze względu na ich poziom trudności. Powoli mamy do czynienia z różnego rodzaju buntami, mniejszymi i tymi bardziej rozbudowanymi. Zaczyna się to co było raczej jasne od samego początku. Rewolucja. A kto stanie się jej "twarzą"? Chyba nie muszę mówić.

Porównując książkę z filmem mogłabym znów powiedzieć to samo. Skupianie się na pierdołach. Choć film jest dobry i chyba nawet lepszy od pierwszej części, nadal daleko mu do wspaniałości. Na niekorzyść filmu wpływa zdecydowanie pominięcie paru według mnie dość ciekawych wątków. Może i były one już mocno poboczne, ale jednak dodawałyby filmowi trochę więcej naturalności. A właśnie! Sztuczność. Troszkę jej było, jednak na szczęście niewiele.

Podsumowując, było naprawdę emocjonująco. Już niedługo zabieram się za "Kosogłosa", aby dopełnić dzieła!

"W pewnym momencie trzeba przestać uciekać, odwrócić się i stawić czoło tym, którzy pragną twojej śmierci. Najtrudniej jest znaleźć w sobie odwagę."

_____________________________________________________
Recenzja "Igrzysk śmierci": TUTAJ! 
Recenzja "Kosogłosa": TUTAJ!

9 komentarzy:

  1. Cala trylogia nalezy do moich ulubionych. Ciekawy szablon :>
    Zapraszam:
    kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję :)
      To już chyba można nazwać zboczeniem zawodowym.. Cały czas próbuje coś poprawiać, czy ulepszam to już sama nie wiem, ale ciągle wydaje mi się, że jest coś nie tak i tak ciągle poprawiam :D

      Usuń
  2. Kiedyś obejrzę wszystkie filmy - ale na razie nie :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby to było gdybym nie obejrzała tego filmu ;p Dobry chodź i tak wolę bardziej książkę :)
    http://uwielbiamlitery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie pierwsza część była jedynak lepsza od drugiej, ogólnie obserwowałam tendencję spadkową, Kosogłos jest najgorszym tomem, jednak to właśnie w W pierścieniu ognia pojawia się Finnick, którego uwielbiam <3

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten Finnick :D
      Na podsumowanie u mnie jeszcze nie ma mowy, muszę jeszcze się zabrać za Kosogłosa, ale nie zrażam się, już przyzwyczaiłam się do tego, że historię kończą się nie tak jakbym tego właściwie chciała..

      Usuń
  5. Boże, Finnick. Kocham Sam'a. Kocham całą trylogię. Niestety czytałam tylko 2 razy :( Film oglądam częściej, a na Kosogłosa 2 wybrałam się do kina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś czuję, że będę bardzo chętnie wracać do Igrzysk :)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌