piątek, 29 stycznia 2016

44. „Endgame. Klucz Niebios: Tom 2” – James Frey



http://www.matras.pl/media/catalog/product/c/3/c34a944731a0fa48a5af42310cbce810_3.jpg







Tytuł oryginalny: Endgame. Sky Key 
Rok wydania: 2015 
Wydawnictwo: Sine Qua Non 
Liczba stron: 512 
Okładka: Miękka 
Gatunek: Fantasy 
Moja ocena: 7/10 










Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu Graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnienie ludzkości.

Klucz Niebios – gdziekolwiek jest i czymkolwiek jest – będzie następny. Pozostałych przy życiu dziewięciu graczy nic nie powstrzyma przed jego zdobyciem. 


Nadszedł czas powrotu do świata Endgame.  
Nadszedł czas na odnalezienie Klucza Niebios.  

I w końcu wszystko tutaj zaczęło się dziać w taki sposób jaki powinno od samego początku! 

W drugiej części mamy dużo więcej akcji niż sama mogłam się spodziewać. Nie miałam pojęcia na jakim etapie zakończyć choć na chwilę czytanie, ponieważ ciągle książka zaskakiwała nowym zwrotem akcji. Pościgi, walki na noże (i czym tylko się da), ucieczka pod miastem, wkroczenie służb specjalnych... To wszystko znajdziemy właśnie w „Kluczu Niebios”. 

Nareszcie mogę bardziej przyjrzeć się wszystkim bohaterom. Wreszcie mam wrażenie, że nie są oni tak papierowi, bezbarwni i po prostu nijacy poza tą trójką może czwórką, która była bardziej opisana w poprzedniczce. Jest ich troszkę mniej niż w pierwszej części, wobec tego mamy okazję do ich głębszego poznania. Pierwsza część była o tyle rozczarowująca, że wymuszała na nas stawianie na pewnych Graczy w Endgame. Pojawiali się trochę więcej niż inni, a przez to można by było myśleć, że to oni będą się bardziej liczyć, jednak nie zawsze tak bywało. Druga część rozszerza nam obraz na mniej znanych nam dotąd Graczy i ich historię, które w „Wezwaniu” były jedynie wspomniane. Dzięki temu nareszcie mogę się utwierdzić w przekonaniu kto jest moim faworytek/faworytką (Niestety nie mogę wam powiedzieć kim oni są, bo to byłby po prostu przepiękny spojler o nazwie: „Kto przeżył”). Co do jeszcze samych bohaterów, gdzie w „Wezwaniu” irytował mnie Christopher, w „Kluczu Niebios” także znalazł się taki osobnik wychodzący przed szereg, który kiedy tylko się odzywa masz ochotę mu przywalić... 

Czy coś mnie bardzo zdziwiło w „Endgame”? Było parę takich momentów. W sumie same sceny walk były bardzo obrazowo opisane, a takich scen było wiele, więc jest to książka pełna rozlewów krwi. Chyba spodziewałam się bardziej tego, że właśnie w drugiej części to wszystko zwolni, jednak nawet jeśli książka była inna niż się tego spodziewałam to nie jestem z tego powodu bardzo smutna (lubię kiedy w książkach dużo się dzieje). W „Wezwaniu” było dużo teorii jak to na samym początku i wzmianek o starożytnych cywilizacjach jakie reprezentują dani Gracze. W „Kluczu Niebios” jest tego zdecydowanie mniej. Wszystko idzie z prądem i tyle. Zdziwiła mnie jeszcze sprawa Stwórców. Oczywiście domyślałam się do czego mogą dążyć autorzy, ale miałam nadzieję, że jednak nie pójdą tym tropem. Rzeczywiście jest on oryginalny jak na dzisiejsze książki, które już raczej nie zajmują się tym tematem (był on wyraźnie bardziej obecny jakieś 20-30 lat temu w zagranicznej jak i polskiej literaturze). Natomiast w „Kluczu Słońca” może wszystko rozwiąże się całkiem dobrze? 

Nadal te pięćset parę stron czyta się bardzo szybko chociażby dlatego, że autorzy nie piszą za wymagającym stylem. Biorąc, więc pod uwagę co w tej książce się dzieje i jak wiele się zmieniło względem „Wezwania” muszę to uznać za ogromny plus. 

Podsumowując, „Klucz Niebios” jest lepszy od pierwszej części. Zaczyna być naprawdę ciekawie, więc z dużo większą niecierpliwością czekam na premierę „Klucza Słońca”, który zapewne pojawi się dopiero koło października :(



"Żyjcie, umierajcie, kradnijcie, kochajcie, nienawidźcie, zdradzajcie, mścijcie się. Co tylko chcecie. Endgame jest zagadką życia, powodem śmierci. Grajcie. Co ma być to będzie."


_______________________________________________________________
Recenzja "Endgame. Wezwanie": TUTAJ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌