wtorek, 15 marca 2016

47. „Cmętarz zwieżąt” – Stephen King

 







Tytuł oryginalny: Pet Sematary
Rok wydania: 1983 / 2013 (wydanie po lewej)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 424
Okładka: Miękka
Gatunek: Horror
Moja ocena: 9/10









Na świecie istnieją dobre i złe miejsca. Nowy dom rodziny Creedów w Ludlow był niewątpliwie dobrym miejscem - przytulną, przyjazną wiejską przystanią po zgiełku i chaosie Chicago. Cudowne otoczenie Nowej Anglii, łąki, las; idealna siedziba dla młodego lekarza, jego żony, dwójki dzieci i kota. Wspaniała praca, mili sąsiedzi - i droga, po której nieustannie przetaczają się ciężarówki. Droga i miejsce za domem, w lesie, pełne wzniesionych dziecięcymi rękami nagrobków, z napisem na bramie: CMĘTARZ ZWIEŻĄT (cóż, nie wszystkie dzieci znają dobrze ortografię...).

Ci, którzy nie znają przeszłości, zwykle ją powtarzają... i nie chcą słuchać ostrzeżeń.


Po „Osobliwym domu pani Peregrine” chciałam pozostać na trochę dłużej w mrocznych klimatach, także zajrzałam do mojej skromnej biblioteczki, spojrzałam na ogrom nie przeczytanych książek Mistrza i wybrałam „Cmętarz zwieżąt”. Dlaczego akurat padło na tę pozycję? Po pierwsze miałam ochotę na coś w tym stylu (Cmentarzysko owiane potworną tajemnicą, groby tworzone przez tutejsze dzieci... Jak można się temu nie oprzeć?), a po drugie już od jakiegoś czasu zwracałam uwagę na kota z okładki, który wydaję się mieć niezwykle przenikliwe spojrzenie, dosłownie wżerające się do naszego umysłu! (Tylko popatrzcie na te oczy :))


"Tak to już jest w życiu, Ellie. Póki jesteś na ścieżce, nie dzieje się nic złego. Jeśli z niej zboczysz i nie dopisze ci szczęście, zgubisz się, a wtedy ktoś będzie musiał cię szukać."


Ostatnio miałam lekki problem z Kingiem. Akuratnie natrafiałam na takie książki, które zupełnie mnie nie satysfakcjonowały, a szukanie w nich klimatu z „To” graniczyło z cudem... Oczywiście nie mogę powiedzieć, że te historie były kompletnym zawodem, ponieważ ja wręcz uwielbiam to jak Stephen King tworzy za każdym razem nowe światy, niezwykle szczegółowo, ale i nie nazbyt przytłaczająco dla samego czytelnika. Wszystko jest najczęściej bardzo dobrze wyważone i to sobie u niego cenie, więc mimo że pewne powieści nie okazały się być dziełem, które zapiera dech to ze względu na chociażby ten charakterystyczny styl autora jestem w stanie przeboleć pewien konflikt jaki pojawił się między nami.

Cmętarz zwieżąt” jest natomiast tym czego powinno się oczekiwać od dobrej książki. Od dobrego Kinga w zasadzie bez skaz. Naprawdę znalazło się tu wszystko. Śmierć. Tajemnica. Mord. Dramat. Groza! (Niestety i z tym czynnikiem miałam swego czasu problem u Mistrza. Nawet przez moment odechciało mi się już sięgać po resztę jego książek, aż tu nagle powiedziałam sobie: Nie! I tak też m.in. trafił do mnie zbawienny „Cmętarz zwieżąt”.) Nawet nie wiecie jak się cieszę, że ta książka mi się spodobała. Ba, ja jestem nią zachwycona! Od tej chwili oficjalnie jest ona na równi z „To” moją ulubioną powieścią Stephena Kinga.


"Śmierć jest tajemnicą, a pogrzeb - sekretem."


Chyba nie powinno to być dla nikogo dziwne, że akcja książki rozgrywa się w słynnym dla autora stanie Maine. Co prawda akurat przy tej pozycji miasteczko (Ludlow) samo w sobie nie jest jakoś wybitnie nakreślone, wydaję się być dość przeciętną mieściną. Pojawiają się tu natomiast subtelne (ale jednak!) nawiązania do innych znanych miast z książek Kinga. Chociażby Derry gdzie rozgrywa się akcja „To”, które jest tak mi się przynajmniej wydaję przywoływane parę razy ze względu na to, że w tym czasie nasz Stephen był także w trakcie pisania tej jakże grubaśnej książki (Jeju ile ja już w tej recenzji wspominałam o tej powieści... Zresztą nieważne. Jeśli lubicie grozę to szczerze polecam ;)).

Co do głównych bohaterów: Louis Creed jak i jego cała mała rodzinka to naprawdę przyjemne postaci. Każde z nich przechodzi zmianę, u niektórych jest diametralna u innych widoczna dużo lżej, jednak nie można powiedzieć, że nie nastąpiła. Jud Crandall to także kolejny ciekawy bohater. Więź jaka go łączy z Louisem jest niezwykle prawdziwa, naturalna, zupełnie nie zadziwia nas to, że tak łatwo się dogadali... Czasem tak po prostu jest (choć rzadko, ale zdarzyć się zdarza), że gdy poznajemy nową osobę od razu czujemy z nią tak silną więź, że już od samiutkiego początku można to uznać za początek długoletniej znajomości. Taka ot, bratnia dusza. 


"Ziemia serca mężczyzny jest kamienista. Mężczyzna hoduje, co może i opiekuje się tym."


Jedyne co mnie obruszyło to film, który obejrzałam zaraz po przeczytaniu książki. Nosi on tytuł „Smętarz dla zwierzaków” oraz został zekranizowany w 1989 roku. Szczerze mówiąc: Film miał bardzo ładną otoczkę (wyobrażenie samego miasteczka, zabójczej drogi jak i cmentarzyska było dobre), natomiast aktorzy byli do bólu bezbarwni. Pomijając już to, że Jud wyglądał w mojej wyobraźni kompletnie inaczej (takie tam moje widzi mi się), to aktor ten mnie powalił. Zupełnie nie czułam tej niesamowitej chemii między Judem i Louisem jaka się wręcz wylewała z książki. W filmie Juda odebrałam jako postać zdecydowanie negatywną, która jest kimś komu człowiek nie zaufałby nigdy w życiu. W niczym to niestety nie przypomina potulnego i pozytywnego staruszka zawsze mającego przynajmniej jedną paczkę chesterfieldów w zanadrzu. Ta historia zasługuję na coś zdecydowanie lepszego od produkcji, którą miałam niemiłą przyjemność zobaczyć... Także czekam, a może się doczekam? :D*

Najważniejsze pytanie: Czy straszy? Wiadomo, każdy z nas jest inny, każdego więc rusza coś innego. Są jednak pewne „kategorie” strachu, na które możemy liczyć. Jak dla mnie straszy. Chyba największym winnym tej zbrodni jest Church... Jego złowrogie oczy jak i osobliwy zapach robią wrażenie. Poza tym samo miejsce jakim jest Cmętarz zwieżąt nosi w sobie pełno grozy. Może nawet troszkę żałuje, że nie było o nim aż tak wiele jakbym oczekiwała, chciałabym zdecydowanie więcej scen  rozgrywających się w tym miejscu! Ale poza tym wszystko było ok.


"Koty to gangsterzy świata zwierzęcego, żyjący poza prawem i tam ginący."


Muszę się jeszcze zatrzymać na końcówce. Cudna. Wspaniała. Zjawiskowa. Po prostu kocham takie rozwiązania, na które King decyduje się dość często, więc jeśli jesteście stałymi czytelnikami tegoż pana to może będziecie wiedzieć w czym rzecz, a nawet jeśli nie to w zasadzie tym lepiej dla was! W końcu będziecie mieć jeszcze większy element zaskoczenia. Powiem wam tyle: epilog można śmiało nazwać mianem spektakularnego.

Podsumowując, to była wspaniała przygoda. Dużo emocji jak to zwykle zresztą. Z niecierpliwością wyczekuje następnego tak dobrego spotkania. Wahającym się przed poznaniem Mistrza powiem, że to jest dobra książka na początek, uwydatnia u Kinga to co w nim najlepsze, podkreśla jego kunszt. Naprawdę warto.


"To najfajniejsze miejsce w mieście. Ludzie umierają by się tu dostać."




+ Wyczytałam ostatnio, że King ma w planach nową ekranizację „To”! (Wcześniejsza była także jak dla mnie mocno średnia) Premiera planowana na rok 2017. Jestem bardzo podekscytowana, może „Cmętarz zwieżąt” też doczeka się zacnego filmu?


++ Podrzucam wam linka do recenzji "To" i z ciekawości przeczytałam ją po raz kolejny. Dla porównania także. Była to bowiem pierwsza recenzja na blogu i... Tak. Wzięło mi się na wspominki. Jeju jakoś tak mi dziwnie. Czuję jakby ten tekst pisała zupełnie inna osoba. Naprawdę wyczuwam różnicę w sposobie mojego wypowiadania się, a może bardziej ujmę to jako świadomości tego co piszę i o czym. Świadomość tematu. Tak. Nie wiem czy widać u mnie progres czy też regres, bo to chyba powinniście ocenić Wy, ale na pewno piszę mnie się już tutaj w tym momencie duuuużo swobodniej - blogosfera jest dla mnie niczym drugi dom, a to wszystko dzięki Wam moje miśki ♡ - i czuję, że mam odzew. Nie jest on może ogromny, ale chyba każdego z nas (blogera) cieszy każdy komentarz. Tak przynajmniej mam i ja. Generalnie recenzje "To" obecnie napisałabym w zupełnie inny sposób, zwróciłabym także raczej uwagę na inne czynniki wpływające na całokształt (ocena chyba byłaby nawet lekko wyższa :)). Jednak nie zmienię nic w tej recenzji, bo to już część przeszłości, w którą nie ma co ingerować. Celem tego może i bezsensownego wywodu jest podziękowanie za to, że jesteście i czytacie moje teksty nawet jeśli na początku były takie.. koślawe, a i teraz nie jest idealnie (bo lepiej może być zawsze!), więc to w zasadzie wszystko, jeśli macie tylko chęci przeczytajcie moją nieszczęsną recenzje "To" i pośmiejcie się wraz ze mną, a ja na razie się żegnam i do zobaczonka w następnym poście :)

Recenzja "To": TUTAJ!

18 komentarzy:

  1. Ooo tak!"Cmętarz Zwieżąt" to moja ulubiona książka jaka wyszła spod pióra Kinga oraz ulubiony horror ogólnie. Bałam się czytać to wieczorami, a postaci wykreowane przez Kinga potrafiły wywołać ciarki. Motyw powieści niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mogłam jeszcze nie dotknąć Kinga! Wstyd mi naprawdę, ale Tolkien musi być pierwszy. Wstyd mi, brak słów. A kot rzeczywiście przyciąga. Choć nie jednak, muszę się usprawiedliwić, nigdy nie miałam chętki do czytania horrorów. Uff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, za nieznanie Kinga nie bije (jeszcze) :D A ty za co powinnaś mi nagadać, bo przyznam się, że Tolkiena nigdy nie czytałam. Niestety nie wiem jak uzasadnić to zdarzenie, chyba po prostu nasze drogi nie zdążyły się jeszcze zbiec, ale chcę to zmienić, choć nie mam pojęcia czy wyrobię się w tym roku.

      Usuń
  3. Tak wiele osób zachwyca się Kingiem, a ja jeszcze żadnej jego książki nie przeczytałam. Tak długo już z tym zwlekam, bo się boję, że się rozczaruję. Jednakże widząc po twojej recenzji, bardzo dużo tracę. Uwielbiam mroczne klimaty, które przyprawiają o gęsią skórkę. W dodatku kocham gdy podczas książki towarzyszy mi dużo emocji. Tak więc chyba zacznę moją przygodę z tym Panem właśnie od tej książki :)
    Pozdrawiam,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nawet nie wiesz jak się teraz cieszę kiedy czytam twój komentarz :) Mam ogromną nadzieję, że jego książki przypadną Ci do gustu!

      Usuń
  4. Tytuł już kiedyś mnie zaciekawił. Bardzo fajna recenzja. Nie jest to jednak książka, którą muszę przeczytać na już, ale kiedyś? czemu by nie?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno czytałam "Cmętaż" i przyznam, że nie trafił do kanonu moich ulubionych dzieł Kinga, ale niewątpliwie trzymał poziom. Dobry warsztatowo, fabularnie, był klimat, a końcówka powaliła. Właściwie sama nie wiem, czemu mnie nie porwała. Może po prostu nie do końca moja bajka? A recenzja świetna, dobrze uwydatnia elementy książki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mnie z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu nie powaliło "Miasteczko Salem". Tak czasem jest ;)

      Usuń
    2. A mimo to Kinga czytam prawie zawsze z przyjemnością i zaciekawieniem. To chyba dlatego, że jest tak sprawnym rzemieślnkiem :)

      Usuń
    3. So true, so true..
      King jest jak magnes ;)

      Usuń
    4. Dokładnie! Przy okazji, Rage doszło? Coś dziwnego mi się dzieje z mailem...

      Usuń
    5. Tak, wszystko w porząsiu :)
      Jeszcze raz dzięki wielkie!
      Teraz tylko trzeba będzie jakoś znaleźć czas na czytanie >.<

      Usuń
  6. Ja nie jestem przekonana do Kinga. Znaczy..nastawiam się i nastawiam, ale boję się, że się zawiodę. Jednak tę książkę już mam ściągniętą na telefon i nie mogę się doczekać kiedy po nią sięgnę!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że akurat na "Cmętarzu zwieżąt" zawieść się nie powinnaś ;) Trzyma w napięciu!

      Usuń
  7. Tyle razy próbowałam się przekonać do Kinga. I nic. Jakoś do mnie nie trafia ale może spróbuję to przeczytać a nóż się uda :)
    Pozdrawiam
    zalanykawa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się przekonasz! :)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌