wtorek, 22 marca 2016

48. „Mroczne umysły: Tom 1” – Alexandra Bracken



http://recenzentkaksiazek.blog.pl/files/2014/06/mroczne-umysly-b-iext25050320.jpg 







Tytuł oryginalny: The Darkest Minds
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 456
Okładka: Miękka
Gatunek: Młodzieżowa / Fantasy
Moja ocena: 7/10








Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.


"Nie bój się. Nie pozwól, by to zauważyli." 


Jako, że jestem ciągłym nadrabiaczem najbardziej znanych serii (głównie młodzieżówek, kiedyś miałam do nich lekką awersje, teraz jestem zdecydowanie bardziej tolerancyjna :)) po dość sporym poślizgu zapoznałam się z pierwszym tomem trylogii „Mroczne umysły”. Można by wręcz rzecz nareszcie! Moja przyjaciółka zachęcała mnie do tej lektury ogromnie i po jej wrażeniach po lekturce czułam, że będzie to coś co przypadnie mi do gustu – najczęściej jest tak, że jeśli coś jej się spodoba to mnie także i na odwrót, pomijając horrory, bo w tym temacie chyba nigdy ją nie przekonam... No cóż, trudno.

Przyjaciółka czytała tę trylogię już także jakiś czas temu i sama już zdążyłam zapomnieć o czym właściwie miały być „Mroczne umysły”. Nie czytałam nawet opisu na odwrocie książki i zwyczajnie zaczęłam zagłębiać się w ten tajemniczy świat. W zasadzie od samego początku wciągnęłam się w opowiadaną nam historię przez główną bohaterkę Ruby. Styl autorki nie jest jakiś powalający. To pióro charakterystyczne przy młodzieżówkach: lekkie, nie wymagające, momentami może za ubogie, ale zapewne rozwinie się w następnych częściach.  


"Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy." 


Pierwszoosobówka ma to do siebie, że jeśli nie polubimy przedstawiającej nam wszystkiego osoby to będzie krucho. Na szczęście polubiłam Ruby. Może nie należy ona do moich ulubionych bohaterek w ogóle, ale jest znośna i jak dla mnie da się ją lubić, choć niektórzy mieli problemy z tą właśnie postacią. Że niby była za spokojna, brak jej odwagi i własnego zdania. Jak dla mnie nie każdy bohater prowadzący musi być wybuchowy, wtedy to nawet nie można dobrze ocenić sytuacji. Ruby natomiast jest stonowana, ale nie przez cały czas. Jest po prostu przygnębiona tym, że nie panuje nad swoimi mocami i na jej miejscu też bym nie dała się dotknąć.

Wraz z Ruby poznajemy sporo ciekawych osób. Jedną z nich jest niejaki Liam Stewart, który bardzo szybko okazał się być moją kolejną książkową miłością. Mogłabym się długo rozpisywać o jego słodkim uśmiechu i oczach, które mówią więcej niż nawet milion słów, ale nie dajmy się zwariować, więc określę go jednym słowem i wystarczy: Cudny. Poza przegenialnym Lee poznajemy także Pulpeta i małą Zu, którzy skradli moje serce. Każdy z nich jest zupełnie inny, a ich więź jest bardzo silna. Są naprawdę nierozłączni. Jest jeszcze Clancy, o którym warto wspomnieć choć chwilkę. Jak dla mnie był aż nazbyt tajemniczy i nigdy do końca nie potrafiłam mu zaufać mimo jego kruczoczarnej (z tego co pamiętam) czupryny. 


"Gdy dziewczyna płacze, nie ma na świecie nikogo bardziej bezużytecznego niż chłopak."  


Koncepcja książki nie jest za bardzo oryginalna, ale ja już powoli przestaje zwracać na to uwagę w gatunkach takich jak: young adult czy też kryminał. Po prostu trudno jest znaleźć już coś na tyle świeżego w literaturze, żeby dało się powiedzieć, że ten pomysł jest w 100% oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Takie przypadki to perełki, do których „Mroczne umysły” jak i znaczna większość książek się nie zalicza, ale jakoś to mi nie przeszkadzało przy zagłębianiu się w dalsze losy Ruby jak i występujące w książce systemu „ochrony” niezwykłych dzieci.

Bardzo podobało mi się to, że większa część historii jest w zasadzie ciągłą podróżą (kochana Czarna Betty ). W trakcie tejże podróży radio grało prawie cały czas, a ja jak to ja, kiedy pojawiał się jakiś tytuł w książce grzecznie przesłuchiwałam piosenkę i oceniałam na szybko. Jak zwykle piosenki te dodawały klimatu książce, za co jestem wdzięczna autorce.


"Marzenia kończyły się zawodem, a ciągłe rozczarowania sprawiały, że pojawiało się przygnębienie, z którego trudno było się otrząsnąć. Lepiej już było żyć w szarości, niż zostać pochłoniętym przez ciemność." 


Jednak dość czułości! To co Alexandra Bracken zrobiła pod koniec pierwszego tomu niesamowicie mnie wkurzyło. Ja to odebrałam jako próbę, która miała określić nasze emocjonalne zżycie się z bohaterami książki. Myślałam, że tak bardzo się nie przejmuje losami ich wszystkich, ale kiedy to się stało to jakoś tak zaczęłam krzyczeć do książki: „Nie! Co ty robisz?! Przestań! Natychmiast! Nie zezwalam! Jak możesz?!” – Dobrze, że akurat tę książkę udało mi się przeczytać w zasadzie w całości w moim domowym zaciszu... - Poczułam obrzydzenie do pewnej bohaterki (nie chcę wskazywać palcem, to by było zwyczajnie niegrzeczne), a samą autorkę miałam ochotę ukatrupić za tą jedną jedyną scenę – Kto jeszcze miał takie skłonności prócz mnie? Dajcie znać :D - Co prawda jakby tak sobie przypomnieć to miałam szczątkowe informacje na temat tego, że coś takiego może się wydarzyć, ale miałam nadzieję, że stanie się to pod koniec drugiego tomu, a nie od razu na wstępie. Przez to moje serce cierpi, bardzo boleśnie.

Podsumowując, moja tablica korkowa ze wszystkim i niczym zostanie chyba przyozdobiona za chwilkę znakiem Psi... To chyba mówi samo za siebie. 


"Najmroczniejsze umysły skrywają się za fasadą najzwyklejszych twarzy." 


+ Już czytam drugi tom i jak na razie jestem pozytywnie zaskoczona zmianą zachodzącą w osobowości Ruby oraz poznałam Cole'a ♥ Zobaczymy co będzie dalej!


_________________________________________________________________
Recenzja "Nigdy nie gasną": TUTAJ!
Recenzja "Po zmierzchu": TUTAJ! 

8 komentarzy:

  1. Tę serię mam w planach. Ogromnie podoba mi się koncept i chciałabym bliżej poznać fabułę. Poza tym, seria zdobyła wiele pozytywnych opinii i widzę, że sama chętnie sięgnęłaś po kolejną część. Może i nie są jakieś wybitne, czy super-wyjątkowe, ale jest coś, co ciągnie mnie do tej serii :) bardzo ciekawa recenzja! http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nie wszystkie książki muszą być arcydziełami, a "Mroczne umysły" to naprawdę przyjemna lektura :)

      Usuń
  2. Tyle razy już słyszałam o tej serii, a jeszcze nie udało mi się po nią sięgnąć. Z jakiegoś nieznanego powodu mnie od niej odpycha. Jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Często mam tak, że jak wiele osób coś wychwala, to mnie się to nie podoba. Po twojej recenzji stwierdziłam jednak, że sięgnę po nią w najbliższym czasie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to bardzo mi z tego powodu miło ;)
      Ja mam tak dość podobnie z większością znanych serii.. Po prostu zabieram się za nie najczęściej kiedy ten największy szum mija, a ja nie czuje jakiejś już wtedy większej presji, która mimo wszystko się nam wszystkim narzuca, że to co aktualnie czytasz musi ci się spodobać, jakbym nie miała większego wyboru.

      Usuń
  3. Uwielbiam recenzje z humorem. Uśmiech sam wkrada się na twarz. Książka przypomina mi "Niezgodną" przez podziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja nawet nie zauważam, że żartuje? :D Jakoś tak samo leci. Piszę co miałam na prawdę na myśli, a jeśli kogoś to wprawia w radość to nic tylko także się cieszyć!
      Nie czytałam jeszcze "Niezgodnej", ale może za jakiś czas się za nią zabiorę. No nie wiem, nie wiem, ktoś chyba musi mnie przekonać ;)

      Usuń
  4. Lubię tę serię, ale pamiętam że wyjątkowo mnie przygnębiła. Przypomniałaś mi, że dotąd nie przeczytałam trzeciego tomu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu się to czasem zdarza ;) Ja parę dni temu przypomniałam sobie, że miałam jakieś pół roku temu przeczytać drugą część "Chłopaka nikt".. No cóż..
      Jakoś niedawno wyszedł dodatek do "Mrocznych umysłów", więc może to skłoni cię do nadrobienia zaległości?

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌