wtorek, 21 czerwca 2016

53. "Ene, due, śmierć: Tom 1" - M. J. Arlidge


http://czwartastrona.pl/wp-content/uploads/2014/12/Ene_due_front_300dpi_haslo-337x535.jpg








Tytuł oryginalny: Eeny Meeny
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 440
Okładka: Miękka
Gatunek: Kryminał
Moja ocena: 8/10









Witaj w świecie, w którym najbliższa Ci osoba staje się Twoim wrogiem, a każda podjęta decyzja może być ostatnią w życiu. W świecie, w którym łzy szczęścia mieszają się z zapachem krwi. 

Dla Helen Grace praca w policji jest wszystkim. Dla mordercy, którego tropi, śmierć to gra. Zdeterminowana, twarda, ale też skrzywdzona Helen będzie musiała zagrać z mordercą według jego reguł.

Zagrasz?


"Witaj Amy. 
Chcesz żyć? 
Chcesz czy nie?"


Nawet nie macie pojęcia jak pragnęłam ostatnio przeczytać jakiś kryminał. Intrygi, morderstwa, nieszablonowa zagadka. To jest to! Przejrzałam, więc moją biblioteczkę oraz rzuciłam krótkie spojrzenie na wyzwaniowy stosik - krótkie, żeby zwyczajnie nie pogrążać się jeszcze bardziej. Padło na "Ene, due, śmierć", które to ciekawiło mnie od kiedy tylko poznałam zarys fabuły.

"Ene, due, śmierć" to książka otwierająca serię z krwawymi przygodami inspektor Helen Grace. Po początkach można spodziewać się suchych faktów, mnogości szczegółów i (najczęściej) nużącego wstępu. Natomiast tutaj mamy do czynienia z co prawda sporą dawką informacji, ale są one umiejętnie rozprowadzone po całej książce. W "Ene, due, śmierć" nie znajdziemy, ani jednego męczącego dla czytelnika momentu.

Przez całą książkę dzieje się naprawdę dużo. Rozdziały są krótkie oraz w każdym skupiamy się na innej postaci ważnej dla właściwego obrotu spraw. Oczywiście głównie skupiamy się na głównodowodzącej Helen, która jest niezwykłą postacią. To bohaterka z krwi i kości, która ma swoje tajemnice, nie jest bez skaz, choć dla większości współpracowników jest aż za idealna. Na pierwszy rzut oka jest to kobieta po trzydziestce mieszkająca samotnie od niepamiętnych czasów. Sprawia wrażenie oziębłej, nie dopuszcza do siebie wielu ludzi. Jest konkretna, skrupulatna i sumienna, choć może czasami aż za bardzo? Jednak jak każdy skrywa przed światem wiele trudnych momentów z przeszłości, do których nie chciałaby wracać ani na sekundę. Grace to naprawdę cudna postać, nieoczywista oraz dopracowana w najmniejszym stopniu.


"Każdy człowiek przeżywa niezliczone chwile, w których zastanawia się, czy lepiej się wycofać, czy skoczyć na głęboką wodę. W miłości, pracy, wśród przyjaciół i rodziny nadchodzą czasem momenty, kiedy musisz zdecydować, czy jesteś gotowy do wyjawienia całej prawdy o sobie."


Nawet jeśli po kryminały nie sięgamy na co dzień, sam pomysł na zbrodnie powinien zaciekawić nie jednego z nas. Plan ten nie jest bardzo skomplikowany: porywane są dwie osoby, zostają zamknięte przez porywacza w pustym pomieszczeniu, w którym prócz nich samych znajduje się jeszcze telefon, który za chwilę i tak się rozładuje (dodatkowo zabezpieczony odpowiednim hasłem) oraz pistolet z jednym nabojem w środku. Telefon dzwoni, porwani dowiadują się, że ich jedyną szansą na przetrwanie jest zabicie drugiego uwięzionego. Koniec rozmowy, telefon rozładowany, zostaje tylko pistolet i dwoje nieszczęśników. 

Z jednej strony można było domyślać się kto w odpowiedniej parze padnie pierwszy, kto się odważy, a kto stchórzy, wybierze powolną śmierć, a może i będzie chciał przechytrzyć porywacza (?). Jednak nic tutaj nie jest pewne, nawet dla samej sprawczyni wszystkich tych zbrodni co chyba pociągało ją jeszcze bardziej. Nieprzewidywalność i mnogość końcowych scenariuszy to coś co czytelnik kocha najbardziej. Można wybierać oraz wymyślać co tylko dusza zapragnie, a co najlepsze finał najczęściej okazuje się być i tak niezwykle emocjonujący. Niejednokrotnie zostałam zaskoczona przez Arlidge'a, przez całą książkę przecież podsuwane są nam pod sam nos tropy, które niestety w większości kierują nas w złym kierunku. Zakończenie bowiem jest jak na mój gust doprawdy spektakularne, wydaje mnie się, że byłby z tego całkiem niezły film/serial :D

Na okładce książki widnieje napis: "Mroczniejszy niż Jo Nesbø". Takie stwierdzenie zobowiązuje. Po przeczytaniu "Ene, due, śmierć" jak i wcześniejszym poznaniu twórczości Nesbø, mogę śmiało rzec, że coś w tym jest. Co prawda styl obu panów różni się diametralnie, jednak dostrzegam pewne cechy wspólne. Jo lubuje się w ogromnej szczegółowości widocznej głównie na samym początku historii przez co czasem trudno jest nam się wgryźć w opowieść. Natomiast styl Arlidge'a określiłabym jako bardzo plastyczny. Od pierwszych stron wszystko jest wyważone, niczego za dużo, ani też za mało, a opisy zbrodni może jeszcze nie wbijają w fotel, ale na pewno są godne uwagi. Potrafią oni budować klimat powieści poprzez stopniowe przedstawianie coraz to istotniejszych elementów układanki. Szczegółowość także jest w przypadku Nesbø jak i Arligde'a ważnym aspektem ich twórczości, bez której książki te nie byłyby już takie same.

Jednakże o ile "Syn" Nesbø z wielu względów pozostał w mojej pamięci do dziś o tyle sądzę, że "Ene, due, śmierć" może zostać dużo szybciej zapomniane. Jest to mimo wszystko książka na jeden, góra dwa wieczory, w której akcję co prawda czytelnik bardzo się angażuje, ale jest to chwilowa rozrywka. Jak szybko przeczytane tak szybko zapomniane, ale emocje pozostają!

Podsumowując, jest to bardzo dobry kryminał na raz. A już na bezsenny wieczór na pewno! Zbrodnie poprzez swoją tajemniczość i nie oczywistość przyciągają nas od samiutkiego początku, nie pozwalając odejść póki nie dowiemy się jaka była ich właściwa przyczyna. Jak najbardziej polecam :)


"Solidarność jajników nie istnieje."

6 komentarzy:

  1. Pomimo, że jest raczej na jeden raz to bardzo chętnie ją przeczytam, mam ją w planach już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam już, jak długo chciałabym ją przeczytać, ale niestety nigdy nam nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie było podobnie. Zmotywowało mnie dopiero wyzwanie książkowe zorganizowane przez Lustro Rzeczywistości. Super sprawa, polecam wziąć udział na przyszły rok c;

      Usuń
  3. Ostatnim czasem jakoś nie mam jakoś weny do czytania kryminałów, ale może po tą pozycję sięgnę. Ta okładka zdecydowanie mnie przyciąga :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak okładka jest przecudna! Cała seria najpewniej będzie w tym klimacie i bardzo fajnie wyróżnia się na półce :)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Na wstępie wiedz, że ogromnie cieszy mnie fakt, iż z jakiegoś powodu znalazłeś się właśnie tutaj.

Wykorzystując, więc już tę jakże wspaniałą sytuację: proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki tym paru słowom czy też zdaniom wiem, że ktoś choć podejmuje się próby przeczytania zamieszczonych tutaj tekstów. Także, tym którzy wyrazili swoją opinię na blogu dziękuję z całego serduszka!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego czytania :)
~Emi✌